Zapomniałam jej imienia...
Jestem matką 2 chłopców.
Zawsze marzyła mi się córeczka. I choć moi chłopcy są fantastyczni, i kocham ich nad życie, to mają zainteresowania, których ja nie rozumiem. Znikają w swoich pokojach, grają na tabletach, komputerach. Nie interesują ich kuchnia, plotki, przebywanie z mamą. I wcale im się nie dziwię. Mają swoje ważniejsze sprawy.
Wymarzona córeczka?
Taka moja miniaturka, która mogłabym ubierać, zarażać swoja pasja do gotowania, której mogłabym robić ubranka dla lalek z mojego szala, czy starych skarpetek.
Miałam sen.
Mąż pojechał na zakupy. Wrócił z nią.
Miała około 3 lat.
Blond włosy ścięte na boba. Różową czapkę wydzierganą na drutach. Miętową sukienkę z cienkiego materiału, różowy sweterek z rozpiętym ostatnim guzikiem na dole. Białe rajstopki i różowe pantofelki.
Miała trochę małe oczka. Taka nieco azjatycka uroda.
Mąż oznajmił, że wziął ją z domu dziecka i co my na to?
Zgodziłam się. Nie wydawało mi się to nawet dziwne. Zaakceptowałam sytuację jakby była oczywista. Martwiłam się tylko, że o ile jestem w stanie zaspokoić jej oczekiwania kulinarne, to w domu nie mamy dla niej ubrań, że będziemy musieli pojechać coś kupić.
To dziwne, bo uczucia miałam obojętne. Nie była to zbytnia euforia.
Zapomniałam jak miała na imię. Bardzo mi z tym źle, bo długo jeszcze je pamiętałam.
Czy gdzieś tam jest ta dziewczynka, szukająca domu? Na prawdę szczerze rozważam taką ewentualność. Mogłabym takiemu dziecku dać dom i miłość.

Komentarze
Prześlij komentarz